Kleszcze w naszym kraju były zawsze. Dawniej nie stanowiły one tak ogromnego zagrożenia dla naszych psów. Mogły być ewentualnie przyczyną zachorowań na boreliozę, chorobę bakteryjną, znaną także u ludzi, potencjalnie groźną w przypadkach nierozpoznanych, ale dającą się leczyć odpowiednio dobranymi antybiotykami.

Kilkanaście lat temu z Basenu Morza Śródziemnego przywędrowały pierwotniaki, które wykorzystują kleszcze jako swojego żywiciela ostatecznego. Jest kilka rodzajów pierwotniaków, mogących powodować różne choroby, różniące się nieco objawami.
Najbardziej znanym jest pierwotniak z rodzaju Babeszja, stanowiący śmiertelne zagrożenie dla naszych zwierząt. U zarażonego psa w zależności od odpowiedzi układu immunologicznego może dojść do rozwoju niedokrwistości hemolitycznej i w konsekwencji niewydolności wątroby, nerek oraz układu krążeniowo – oddechowego lub od razu dochodzi do uszkodzenia kłębuszków nerkowych. Obie formy, nieleczone doprowadzą do śmierci. Pamiętać jednak trzeba, że nawet szybkie zdiagnozowanie i udzielenie pomocy nie jest gwarantem wyzdrowienia, szczególnie jeśli dojdzie do uszkodzenia nerek.



Dlatego najważniejsza jest profilaktyka. Jest kilka gatunków kleszczy, mogą one żyć na drzewach, krzewach, ale także w trawach. Problem nie dotyczy wyłącznie psów żyjących „pod lasem” czy wyjeżdżających na wakacje. Kleszcze są również w miastach, w parkach, na trawnikach, także przed domem. Zwykło się przyjmować, że sezon na te stawonogi trwa od wiosny do późnej jesieni. Nie jest to prawdą - z powodu łagodnych zim potrafią atakować także w grudniu, styczniu czy lutym.

Osoby planujące wyjazd z psem poza kraj powinny wiedzieć, że szczególne zagrożenie pierwotniakiem z rodzaju Babeszja występuje we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Chorwacji, Turcji. W Grecji występuje pierwotniak z rodzaju Hepatozon mogący u psów wywoływać gorączkę, osłabienie, wychudzenie i senność. Na obszarze Polski najbardziej zagrożone są tereny wschodnie i centralne kraju. Względnie bezpieczne do tej pory były obszary położone na zachodzie, ale ta sytuacja wraz z wędrówkami ludzi i zwierząt zmienia się dość szybko, także raczej nie należy zakładać, że w tamtych rejonach na pewno jest bezpiecznie.

Reasumując, należy zabezpieczać zwierzęta od marca do listopada w sposób ciągły. Te zaś, które na co dzień mają kontakt z lasami, łąkami czy dużymi parkami – cały rok. Wybór środków zabezpieczających jest bardzo duży, lekarze weterynarii na pewno pomogą wybrać optymalną dla danego psa metodę. Proszę jednak pamiętać, że nie ma metod 100 procentowych i najlepsze nawet środki nie zwalniają przed obowiązkiem przeglądania skóry psa.



Kończąc, chcielibyśmy zwrócić uwagę na jeszcze jedną pierwotniaczą chorobę przenoszoną dla odmiany przez komary. W przypadku zakażenia dochodzi do bardzo groźnych objawów ogólnych a także skórnych. Pasożyt nazywa się Leiszmania i jest już bardzo rozpowszechniony w całej niemalże Europie. Stanowi on poważny kłopot. Prawdopodobnie pojawienie się tej choroby w Polsce jest tylko kwestią czasu. Proszę więc nie lekceważyć tych natrętnych i brzęczących owadów.